Jedno kłamstwo na minutę
Dmitrij Kisielow wciąż potwierdza swoją reputację jednego z najbardziej żarliwych propagandystów Kremla.
17 marca, świętując piątą rocznicę aneksji Krymu w swoim programie, prowadzący rosyjskiej telewizji państwowej zdołał sformułować łącznie trzy kłamstwa w czasie krótszym niż trzy minuty.
Jednak wypowiedzi pana Kisielowa zostały rozebrane na czynniki pierwsze już następnego dnia w artykule zatytułowanym „Trzy fałszerstwa Dmitrija Kisielowa w rocznicę aneksji Krymu”, opublikowanym przez niezależny rosyjski serwis The Insider.
„Amerykańska baza wojskowa” na Krymie
Szybki wywód dezinformacyjny Dmitrija Kisielowa rozpoczął się od następującego stwierdzenia:
„Pięć lat temu Krym wrócił do domu. I aż strach sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby nie Krymianie”.
Pierwsze twierdzenie uznane przez The Insider za dezinformację pojawiło się natychmiast potem:
„Amerykanie już planowali własną bazę wojskową w Sewastopolu…”
The Insider przyjrzał się historii tego twierdzenia, które wciąż zajmuje centralne miejsce w kremlowskiej narracji o Krymie, lecz nie zdołał znaleźć źródeł, które mogłyby je potwierdzić:
5 maja 2014 r., tj.prawie dwa miesiące po aneksji rosyjski internetowy portal informacyjny opublikował artykuł, w którym znalazło się twierdzenie o amerykańskich bazach na Krymie; jednak artykuł opiera się na spekulacjach i nie zawiera żadnych źródeł, które wspierałyby tę narrację.
Twierdzenie powróciło w artykule opublikowanym przez lojalny wobec Kremla portal Regnum w czerwcu 2016 r., który cytuje byłego oficera CIA, aby poprzeć tezę wspierającą ten scenariusz; jednak, jak zauważa The Insider, Regnum nie wspomina, że wspomniany oficer zakończył służbę w CIA już w 1990 r.
Krótko po opublikowaniu artykułu Regnum prezydent Putin powtórzył to twierdzenie w filmie dokumentalnym Olivera Stone’a z 2016 r. Ukraine on Fire.
Poroszenko wypędzony przez „Krymczyków”
Drugie stwierdzenie pana Kisielowa dotyczące wydarzeń na Krymie w 2014 r., które zakwestionował The Insider, brzmiało następująco:
„Poroszenko, który został wypędzony z Krymu tydzień przed referendum…”
Petro Poroszenko, który później został prezydentem Ukrainy, rzeczywiście został powstrzymany przed wejściem do budynku lokalnego parlamentu podczas wizyty na Krymie w lutym 2014 r., kiedy był jeszcze deputowanym.
Jednak, jak wyjaśnia The Insider, ludzi, którzy utrudnili mu dostęp, trudno uznać za „Krymczyków”, o których Dmitrij Kisielow wspomina w tym samym zdaniu.
Według The Insider ludziew grę wchodzili raczej „mali zieloni ludzie”, tj. rosyjscy żołnierze, pozbawieni oznaczeń – a tym samym oni sami jako element kampanii dezinformacyjnej Kremla, wspierającej operację na miejscu na Krymie.
„boom” turystyczny na Krymie
Na koniec The Insider odnosi się do następującego stwierdzenia w propagandzie Dmitrija Kisielowa dotyczącej Krymu:
„W ubiegłym roku, jak stwierdził szef Krymu Siergiej Aksionow, półwysep odwiedziło 6 milionów 800 tysięcy turystów – więcej niż w całej historii postsowieckiej”.
Dmitrij Kisielow ma tu rację w dwóch kwestiach: piękny Krym ma wiele dobrych powodów, by potencjalnie być popularnym kierunkiem turystycznym, a Siergiej Aksionow, szef lokalnego rządu półwyspu, rzeczywiście mówił o turystycznym boomie na Krymie.
Jednak nawet źródła lojalne wobec Kremla sugerują, że liczby są zawyżone. The Insider cytuje szefa rosyjskiej Narodowej Inicjatywy Turystycznej, Aleksandra Żeleźniaka, który mówi, że „lokalni urzędnicy twierdzą, iż kurort odwiedziło 6 milionów osób. Jednak eksperci z branży turystycznej podają skromniejsze liczby i szacują statystyki ruchu turystycznego w 2018 roku na 4,5 miliona osób”.
Nawiasem mówiąc, Dmitrij Kisielow sam prawdopodobnie przyczynia się do rozwoju krymskiej branży turystycznej.Przynajmniej nie będzie odwiedzał europejskich kierunków podczas swoich wakacji dzięki sankcji UE, na którą zapracował już w 2014 roku za bycie „centralną postacią rządowej propagandy wspierającej rozmieszczenie rosyjskich sił na Ukrainie”.
Dalsza lektura:
Krymskie limbo: Jak nisko możesz upaść?
Ktoś powiedział, że referendum na Krymie było legalne
Obraz: Zrzut ekranu z programu Dmitrija Kisielowa „Vesti Nedeli” na YouTube.