Gdy nic nie jest prawdą, a wszystko jest możliwe
W ciągu ostatnich kilku tygodni byliśmy świadkami rozwoju dwóch dużych kampanii w ramach prokremlowskiej machiny dezinformacyjnej: dezinformacji wokół otrucia Skripalów, gdzie liczba narracji rozpowszechnianych na ten temat przez źródła prokremlowskie wynosi już 31 (!); oraz masowej kampanii wymierzonej w najnowszy atak chemiczny w Syrii.
Kampania dezinformacyjna skoncentrowana na sprawie Skripala ma wiele podobieństw do dezinformacji uruchomionej natychmiast po zestrzeleniu cywilnego lotu MH17, podczas gdy kampania wymierzona w Syrię jest przewidywalnym powtórzeniem wcześniejszych kampanii dyskredytujących cierpienie cywilów w tym kraju.
Pisaliśmy już o aktorach stojących za oraz narracjach i stosowanych taktykach w tych wirtualnych tsunami dezinformacji.
Ostatnio te dwie kampanie, dotyczące odrębnych wydarzeń, zaczęły się ze sobą splatać w prokremlowskiej przestrzeni dezinformacyjnej. Dla niewprawnego oka może to wydawać się zaskakujące. Ale jak sugeruje książka o współczesnej Rosji i krajobrazie telewizyjnym Petera Pomerantseva , gdy nic nie jest prawdą, wszystko jest możliwe.
Podczas gdy wcześniej Białe Hełmy były obwiniane o upozorowanie ataków chemicznych w Syrii, między innymi, w tym tygodniu widzimy, że Wielka Brytania jest oskarżana o instruowanie ich, by tak postąpili.Rosyjska telewizja państwowa twierdziła również, że syryjska broń chemiczna została w rzeczywistości stworzona przez Brytyjczyków, chociaż inny program telewizji państwowej twierdził, że w istocie w Syrii nie ma żadnej broni chemicznej.
A ponadto, przed przybyciem niezależnych śledczych z Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) do Dumy, przedstawiciele Kremla oraz prorosyjskie kanały zdyskredytowały ich pracę w sprawie Skripala.

I po raz kolejny „programy informacyjne” w rosyjskiej telewizji państwowej pokazały, jak bardzo różnią się od programów informacyjnych przestrzegających standardów dziennikarskich. Aby „udowodnić”, że Białe Hełmy upozorowały atak chemiczny w Dumie, wyemitowano nagrania z planu filmowego pokazujące właśnie to. Problem polega jednak na tym, że obrazy można łatwo rozpoznać jako pochodzące z (prorządowego, proreżimowego syryjskiego) filmu „Revolution Man”.Bellingcat ma pełną historię.
To nie pierwszy raz, gdy rosyjska telewizja państwowa wykorzystuje obrazy z produkcji i twierdzi, że to rzeczywistość – widzieliśmy już wcześniej, jak obrazy z gier komputerowych były przedstawiane jako „niezbity dowód”.
Tak więc, mimo że na pierwszy rzut oka otrucie byłego szpiega w Wielkiej Brytanii i kolejny atak z użyciem broni chemicznej zabijający cywilów w Syrii nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego, wystarczy podążyć śladem dezinformacji, aby znaleźć, jak wszystko to odgrywa rolę w prokremlowskiej machinie dezinformacyjnej. I jak ta machina jest wykorzystywana jako niemilitarne narzędzie do osiągania celów politycznych, jak opisano w kilku świetnych opracowaniach zawartych na naszej liście lektur, na przykład tutaj, tutaj oraz tutaj.
Zobacz wszystkie przypadki dezinformacji zgłoszone w ciągu ostatnich dwóch tygodni: