Inosmi: Kreml kradnie wiadomości, by kształtować opinie
Inosmi.ru to rosyjskiej państwowej grupy medialnej Rossija Siegodnia serwis służący do tłumaczenia treści medialnych na język rosyjski. Należy do tego samego konglomeratu medialnego co Sputnik, RIA Novosti oraz kilka innych ośrodków dezinformacyjnych, zarządzanych przez Dmitrija Kisielowa, überpropagandystę Kremla. Zasięg Inosmi jest imponujący: tłumaczone na rosyjski są media od Australii po Zimbabwe, języki od azerskiego po norweski. Ani bariery językowe, ani paywalle nie powstrzymują tłumaczy z Inosmi.ru. EU vs Disinfo pisało o Inosmi w 2016 roku, po badaniu Uniwersytetu w Gandawie.
Teoretycznie koncepcja Inosmi.ru mogłaby być dobrym pomysłem. Oferuje rosyjskiemu czytelnikowi wgląd z pierwszej ręki w media międzynarodowe, i to nie tylko z dużych tytułów, takich jak The Washington Post czy główne agencje informacyjne. Tutaj – wszystkie media są równe. Teksty z Washington Post tłumaczone są kilka razy w tygodniu, tak jak Le Monde, El Pais czy Neue Zürcher Zeitung, obok Alaska Public Media, Diario Cordoba i Brussels Express. Publikowane są tu media chińskie, nigeryjskie, meksykańskie.Profesjonalni tłumacze Inosmi.ru udostępniają wiadomości w perskim, hausa, japońskim lub szwedzkim rosyjskojęzycznej publiczności. Inosmi.ru mogłoby funkcjonować jako okno na większy świat. Jednak punkt ciężkości serwisu jest całkowicie rosyjski. Hasło strony brzmi „Jak cudzoziemcy postrzegają Rosję. My tłumaczymy. Ty decydujesz.”
Prawa autorskie? Jakie prawa autorskie?
To, co mogłoby być usługą prezentowania wiadomości ze świata szerszego niż zakres dominujących agencji informacyjnych, ostatecznie jest jedynie próbą uzyskania odpowiedzi na samoświadome pytanie „co oni o nas mówią?”
I z jawnym lekceważeniem praw autorskich, można by dodać. Artykuły są publikowane bez zgody właścicieli praw autorskich. Kradzione, mówiąc wprost. Zdjęcia natomiast zawsze są zastępowane fotografiami stockowymi lub zdjęciami z archiwów i banków zdjęć Rossija Siegodnia. Zdjęcia można łatwo rozpoznać, a Rossija Siegodnia prawdopodobnie byłaby niemile zaskoczona, otrzymując faktury od fotografów z całego świata. Tłumaczenia są trudniejsze do wykrycia.I oto jesteśmy: rosyjska organizacja państwowa od lat i lat systematycznie kradnie treści dziennikarzom.
Materiał jest dokładnie opisany i otagowany według tematów: Polityka, Gospodarka, Sport, ale także w bardziej wyspecjalizowany sposób: Gra o tron i inne filmy oraz seriale, Sankcje – kto kogo wykiwa, Jedzenie, seks i sen – ludzie to tylko zwierzęta, Finlandia – 100 lat rozwodu z Rosją, Tajemnice rosyjskiej duszy itd.
Dzięki tagom, tematom i licznikom artykuły są prezentowane w sposób, który zapewnia im wysoką widoczność. Czytelnicy śledzą ulubione tematy – czy to sport, lifestyle, czy sprawy międzynarodowe – i są stale wystawiani na nowe treści. Wszystko łatwo udostępniać; każdy materiał opublikowany na Inosmi.ru można znaleźć na innych stronach, blogach, w mediach. Rosyjscy komentatorzy, powołując się na media międzynarodowe, zwykle opierają się na tłumaczeniach z Inosmi.
Badanie treści Inosmi
Badając treści z 20 maja, możemy zauważyć, że Inosmi.ru tego dnia opublikowało 44 artykuły, przetłumaczone z 16 języków z 17 krajów. Cztery artykuły były pierwotnie po rosyjsku, opublikowane na Ukrainie i już dostępne dla rosyjskojęzycznej publiczności.7 artykułów na swoich pierwotnych stronach było ukrytych za paywallem.
Licznik jest widoczny we wszystkich tłumaczeniach. Najczęściej czytanym artykułem z 20 maja – według własnego licznika inosmi – był artykuł o relacjach między Radą Europy a Rosją w fińskim Ilta-Sanomat. Licznik pokazuje blisko 28 000 odsłon i 22 komentarze. Najbardziej komentowanym artykułem był tekst o tym, że chiński ramen jest ciężkostrawny dla rosyjskich żołnierzy. 90 komentarzy poświęcono temu problemowi, nagłośnionemu przez chiński Ifeng.com.
Wiadomości, które pasują Kremlowi
Nie trzeba wiele, aby zauważyć, że materiały na Inosmi są starannie ręcznie dobierane, by wspierać kremlowską wizję świata. Każdy artykuł jest wprowadzany krótkim komentarzem. Jeśli wybierzemy klikany najchętniej artykuł z 20 maja, tekst Ilta-Sanomat o sesji Rady Europy w Helsinkach, zostaje on przedstawiony w ten sposób:
Ilta-Sanomat: Rada Europy musi uzyskać ustępstwa od Rosji
Artykuł redakcyjny tej fińskiej gazety wyraża wiele obaw związanych z nieobecnością ministra spraw zagranicznych Ukrainy Pawła Klimkina na sesji Rady Europy w Helsinkach. Gazeta wyjaśnia to tym, że obawia się on, iż RE może być gotowa na kompromis w sprawie wieloletniego konfliktu dotyczącego ponownego zjednoczenia Krymu z Rosją.Według artykułu jedynie społeczność międzynarodowa wykazuje gotowość do kompromisów, ale sam artykuł nie podejmuje próby poznania obiektywnych faktów.
W ten sposób czytelnik otrzymuje instrukcje, jak czytać przetłumaczony artykuł. Autor artykułu, Finlandia oraz społeczność międzynarodowa nie próbują poznać „faktów” dotyczących Krymu.
Artykuł Financial Times o austriackiej aferze Strachego jest traktowany w podobny sposób:
Afera Strachego: zbyt dobre, by było prawdziwe (FT)
Skandal z austriackim wicekanclerzem Heinzem-Christianem Strachem wybuchł w bardzo dogodnym momencie – w przeddzień wyborów do Parlamentu Europejskiego. Wszystko to wskazuje na dobrze zaplanowaną operację mającą powstrzymać partie prawicowe, głośno oskarżane o bliskie związki z Rosją, przed wejściem do organu ustawodawczego Unii Europejskiej. A nagranie wideo „negocjacji” między Strachem a „Rosjaninem” jest, zdaniem autora, zbyt dobre, by było prawdziwe.
I bum. Masz kliknięcie. Czytelnicy uwierzą, że Financial Times podaje w wątpliwość autentyczność nagrania wideo; że złośliwy spisek knuje, wymierzony w każdego, kto odważy się okazać sympatię wobec Rosji. Zwrot „zbyt dobre, by było prawdziwe” jest użyty w tekście, ale nie w kontekście, w którym kwestionuje się autentyczność nagrania.Konkluzja „dobrze zaplanowanej operacji” jest autorstwa samego Inosmi, a nie Financial Times.
Przekłamywanie mediów
Sprawdzając, jak kraje UE są przedstawiane, nie dziwi fakt, że duże kraje UE, takie jak Niemcy, Francja i Wielka Brytania, są często tłumaczone — w końcu to wielkie mocarstwa. Polska, kolejny duży kraj, jest również dobrze reprezentowana, podczas gdy Włochy i Hiszpania nie są w rzeczywistości tłumaczone na łamach Inosmi tak często, jak można by oczekiwać. Szwecja i Finlandia, wraz z krajami bałtyckimi, mają bardzo silną reprezentację. W przypadku państw bałtyckich Inosmi w dużym stopniu opiera się na bardzo niewielkiej liczbie źródeł. Zarówno Łotwa, jak i Litwa są relacjonowane wyłącznie za pośrednictwem rosyjskojęzycznego serwisu informacyjnego Delfi. Węgry, Rumunia i Niderlandy wydają się być postrzegane przez Rossiję Siewodnia jako niski priorytet — od 2018 roku nie przetłumaczono nic z tych języków. Malta, Cypr, Słowenia i Grecja pozostają całkowicie w cieniu medialnego krajobrazu Inosmi.Zero tłumaczeń z żadnego języka.
Sześć państw UE najczęściej reprezentowanych na Inosmi
- Wielka Brytania: 10 artykułów, opublikowanych między 15 maja – 20 maja
- Niemcy: 10 artykułów, opublikowanych między 15 maja – 20 maja
- Szwecja: 10 artykułów, opublikowanych między 14 maja – 20 maja
- Francja: 10 artykułów, opublikowanych między 14 maja – 20 maja
- Finlandia: 10 artykułów, opublikowanych między 13 maja – 20 maja
- Polska: 10 artykułów, opublikowanych między 13 maja – 20 maja
Sześć państw UE najrzadziej reprezentowanych na Inosmi
- Cypr: 0 artykułów
- Malta: 0 artykułów
- Słowenia: 0 artykułów
- Grecja: 2 artykuły, opublikowane między 29 lutego 2016 – 4 września 2016 (oba z niegreckich stron)
- Węgry: 4 artykuły, opublikowane między 30 września 2008 – 29 stycznia 2018
- Niderlandy: 10 artykułów, opublikowanych między 11 kwietnia 2016 – 28 czerwca 2018